...wejście Polski do Unii Europejskiej, wojna na Bałkanach, zamach na Word Trade Center to tylko niektóre z nich. I teraz jeszcze TO, co wydarzyło się 10 kwietnia.
Życie w ciekawych czasach jest przereklamowane. Obyś żył w ciekawych czasach to ponoć klątwa. Coś, czego Chińczycy (a może Żydzi) życzyli komuś, kogo raczej nie lubili. Ja po nudnych, jak by się wydawało latach szkoły średniej - gdy byłam w maturalnej klasie, wprowadzono stan wojenny – bardzo łaknęłam tego innego i ciekawego życia.
Ale potem okazało się, że od przybytku - różnych wydarzeń na arenie narodowej i międzynarodowej – to głowa może rozboleć, i to bardzo. Dlatego już nie chcę! Chce żyć w czasach nudnych, ustabilizowanych, monotonnych i wcale nie ciekawych.
Tragedia, która wydarzyła się 10 kwietnia na lotnisku pod Smoleńskiem, trudna jest nawet do nazwania, sklasyfikowania jej w głowie, poukładania… Gdy pierwszy raz słyszałam listę nazwisk osób, które straciły życie w płonącym samolocie, dławienie w gardle długo nie mogło ustąpić. Pomijając już ludzki wymiar śmierci pojedynczej osoby, śmierć wielu z osób z tej listy – pojedynczo – posłów, działaczy społecznych, stanowiłaby dramat i wydarzenie poruszające polską opinię publiczną. O tej śmierci zwielokrotnionej, pomnożonej aż przez 96 istnień ludzkich trudno mówić czy pisać. Stąd niewyobrażalny smutek.
Ale życie nie da się oszukać, zarówno w jedną jak i w druga stronę. To, że ktoś umiera, nie powstrzyma rodzenia się nowego życia. I radości z tego powodu, nawet jeżeli kłóci się to z żałobą innych.
Śmierć budzi w nas hipokrytów. Ciszej nad tą trumną – słychać! O zmarłym dobrze albo wcale!
Miałam tu w głowie garść refleksji, na temat zmarłego prezydenta Kaczyńskiego, którego nie byłam politycznym zwolennikiem. Ale po co teraz o tym pisać. Zresztą kogo to obchodzi? Jego śmierć nie sprawiła, że uważam go za wspaniałego prezydenta, który wiele dla naszego kraju zrobił, co nie zmienia faktu, że jest mi strasznie przykro z powodu jego tragicznego odejścia. I równie mocno współczuję jego bratu, który nie jest postacią z mojej politycznej bajki.
Rażą mnie natomiast wezwania, z którymi spotkałam się na jednym ze społecznikowskich portali typu, na kolana pismaki, którzy wcześniej śmieli źle mówić o prezydencie, którzy z niego drwi i wyszydzali go, którzy nie dostrzegali jego zalet a jedynie wady. Przepraszać mi tu zaraz!
Za co, pytam? Za to, że się miało inne zdanie? Za to, że nie podzielało się czyichś poglądów i sposobów postępowania? Za to, że śmiało się z czegoś, co nam wydaje się śmieszne? Nie przeproszę, bo choć jest we mnie trochę hipokryty, to nie aż na tyle.
Dlatego może rzeczywiście CISZEJ NAD TĄ TRUMNĄ.
Zachęcam też wszystkich, którzy po tej wielkiej tragedii, do jakiej doszło na lotnisku pod Smoleńskiem chcą coś napisać, przekazać, podzielić się swoimi przemyśleniami z innymi – łany ViaPoland.com są dla Was otwarte.


















