Na polskiej plaży wiele jest ciekawostek. Już sama przyroda dostarcza nam nutkę hazardu pytaniem o pogodę. Czasem słońce czasem deszcz to wyśmienite motto dla naszego skrawka piasku nad Bałtykiem. Stalowe morze a raczej ciężkie i ołowiane z pochmurną buźką musi więc być czymś sztucznie rozweselone. Wszak są wakacje i należy się nam od życia coś na luzie. Tu z pomocą przychodzą sztuczne plastikowe palmy. Nie Hawaje nie Barbados, ale zawsze poszeleści na wietrze no i można jeszcze oko pocieszyć w myśl zasady jak się nie ma tego, co się chce to trzeba chcieć to, co się ma. Centralnym jednak punktem plaż nad Bałtykiem są piwne ogródki. Fajnie. Uwielbiam ludzką niekonsekwencję polegającą na tym, że z jednej strony wiele się mówi o bezpieczeństwie plażowania, o zatonięciach po spożyciu alkoholu a tu piwsko i drinki bez ograniczeń wystarczy tylko pokazać dowód. Niekonsekwencja a raczej bezmyślność – bo picie na plaży jest zabronione, ale jeśli w ogródku piwnym to nie dotyczy, czyli jak ktoś chce się utopić zgodnie z prawem to proszę bardzo! Ale żeby nie być tak jednostronnym to w zasadzie wypicie jakiegoś, browarka nie zaszkodzi spoglądając na atrakcje, jakie są serwowane tuż obok piwnych ogródków. Otóż za 15 lub 20 złotych możesz poczuć się jak chomik. Wystarczy dąć się zamknąć w przeźroczystej kuli przewajacej po wodzie by sobie poskakać w jej wnętrzu. Jezu jak mało potrzeba do szczęścia! Jeśli natomiast przyjechałeś nad morze by się wyciszyć w takt szumu morskich fal i popiskiwań mew raczej możesz o tym zapomnieć. Ludzie chcą posiedzieć dajmy na to. Podyskutować albo po prostu nic nie mówić i o niczym nie myśleć a tu dyskoteka – fitness i krzyki w mikrofon typu: i jeszcze raaaz , brawoo , kto nastypny bawimy się wraz z firmą taka a taka - głośne disco zagrzewa ochotników. Na horyzoncie zaś niczym złowieszczy Flying Dutch majaczy szara kula z reklamą kolejnej firmy. Nie wyróżnia się specjalnie od otoczenia równie szaro-burego jak ona. Przez parę godzin pływa tam i z powrotem - strata czasu pracownika i pieniędzy na paliwo. Chyba nikogo w ten sposób nie przekonamy do zmiany usługodawcy. Szczur lądowy nie zauważy a wilk morski się tylko zirytuje. Zresztą dla szczurów lądowych zainstalowano na plażach wiele atrakcji: a to kosz, a to leżaczek, huśtawka, zjeżdżalnie, boisko w sumie fajny lunapark. Za to wieczorem przy zachodzie słońca, kiedy statki wracają do portu a mewy wirują w takt przybijających do brzegu fal można z czystym sumieniem zaśpiewać: już nie ma dzikich plaż Opuszczając plaże chcąc nie chcąc przechodzimy na tzw. Promenadę czy deptak. Można się polansować wśród Indian grających muzykę kojarzącą się z wielka prerią czy szczytami andyjskim a nie z nadmorskim miasteczkiem i marynarskim klimatem. Kupić karykaturę od plastyka lub wspomóc chłopaczków grajacych przeboje rocka żeby na wino uzbierać. Sama promenada jest wypieszczona i całkiem niczego sobie. Kostka brukowa pachnie świerzością na na centralnym miejscu króluje futurystyczna fontanna. Wokół unosi się ostry zapach kebabów. W gastronomii przeważa kuchnia amerykańska, arabska i włoska. Knajpki, pizzerie i tawerny liczą sobie za swój wizerunek. Słono jak morska sól – rzecz jasna. Jeśli zaś zatęsknimy za swojska smażalnią ryb to zawsze można czegoś poszukać. Wszak smażone rybki to hit nadmorskich wakacji i pyszności w jednym. Ale wstępując do smażalni tez czeka na nas niespodzianka. Ryby ciężkie, bo dobrze wypanierowane w chłonnej tłuszcz panierce, lecz kiedy się do nich dogrzebiemy są mizerne i ościste. Jedyne, co ma jako taki smak to dodawany do nich czosnek i koperek.. Gdy już wypijemy piwo na plaży, zjemy rybę na promenadzie zatęsknimy za tym by trochę wakacji przywieść do domu. W związku z tym kupujemy pamiątkę na jednym z licznych ulicznych straganów. Pamiątki znad morza - śliczne muszle, kotwiczki, figurki piratów itp. wszystkie mają napisane „made in china”. W końcu, jeśli jadę nad polskie morze do polskiej miejscowości i chcę komuś coś przywieść jako upominek to, dlaczego ma to być rzecz, którą robią w Chinach? Aby się, odstresować po atrakcjach lżejsza o kilkadziesiąt złotych zawsze mogę skorzystać z usytuowanej ok. 200m od bałtyckiej plaży sztucznej groty jodowo-solnej. Pozdrawiam


















do Polski po godzinach, która podczas urlopów smaży się na plażach