„My, członkowie Towarzystwa Przyjaciół Kunegundy Siwiec, i wszyscy tu zgromadzeni, W imię Boga w Trójcy Świętej Jedynego, świadomi niebezpieczeństwa zagrażającego duszom poprzez prowadzoną ateizację i demoralizację dzieci i młodzieży oraz rodzin naszego narodu i świata, pragniemy odnowić nasze zawierzenie Boskiemu Sercu Jezusa Chrystusa, i z mocą ogłaszać, że Jedynym Panem naszych serc jest Jezus Chrystus, nasz Jedyny Zbawiciel, Król Wszechświata. Panie Jezu, stajemy dziś przed Tobą z pokorą, hołdem i uwielbieniem, wdzięczni za odsłonięcie nam, za pośrednictwem Św. Teresy od Dzieciątka Jezus i naszej patronki Sługi Bożej Kunegundy Siwiec małej drogi dziecięctwa duchowego. Przyrzekamy w życiu codziennym wypełniać Twoje słowa skierowane do naszej patronki: „Jak dziecko wierzyć, jak dziecko ufać, jak ono kochać Boga.” Maryjo, Królowo Polski, Królowo Karmelu, wspomagaj nas!”
Takim tekstem Aktu Poświęcenia – swoistej przysięgi wierności - zakończyła się uroczysta czerwcowa Msza Święta w kościele pod wezwaniem Św. Anny w Stryszawie - celebrowali ją duchowni – ojciec prowincjał Karmelitów w Krakowie Andrzej Ruszała, ojciec Łukasz Kasperek oraz ksiądz proboszcz tej parafii Stanisław Maślanka – w intencji rychłej beatyfikacji przyszłej góralskiej świętej – Kunegundy Siwiec. Kilkuset pielgrzymów, członków świeckich Zakonów Karmelitańskich z całej Polski spotkało się, jak co roku, aby wędrować górskimi ścieżkami śladami swojej patronki.
„Kundusia” ze Stryszawy
Tak zdrobniale nazywają wierni ze wspólnot karmelitańskich służebnicę wywodzącą się ze Świeckiego Zakonu Karmelitów Bosych w Stryszawie. Zachował się portret Kunegundy Siwiec w wieku 20 lat – spogląda z niego młoda, sympatyczna góralka, którą najstarsze mieszkanki Stryszawy dobrze jeszcze pamiętają z ostatniego okresu jej życia.
Zmarła 27 czerwca w 1955 roku, zatem niedawno minęła 55 rocznica jej śmierci. Urodziła się w góralskiej rodzinie 28 maja 1876 roku. W wieku 20 lat doznała wielu objawień i poszła drogą głębokiej wiary i umiłowania Jezusa Chrystusa.
Postulator procesu beatyfikacyjnego tej „prostej góralki” ze Stryszawy, ojciec dr Stefan Praśkiewicz poinformował w obszernym wystąpieniu o stanie procesu tej Służebnicy Bożej, który jest obecnie na końcowym etapie diecezjalnym w Krakowie. Prawdopodobnie uda się go zakończyć w tym lub na początku przyszłego roku, aby kardynał Stanisław Dziwisz mógł skierować akta „Kundusi’ do Watykanu.
Ojciec postulator sprostował w swoim wystąpieniu obiegowe opinie o Niej. Była córką zamożnych górali, a nie jak mówiono niepiśmienną i biedną, posiadła także wykształcenie w tym stopniu, że umiała czytać i pisać, mieszkała w wielkim domu, który liczy obecnie 169 lat, Znaleziono potwierdzenie, że prenumerowała z bratem „Głos Karmelu”. Zachował się szereg napisanych przez nią osobiście listów.
Zdrobniałe „Kundusia” Siwiec – taki napis widnieje na grobie bogobojnej góralki na cmentarzu w Stryszawie. Jaka była opowiada jedna z najstarszych sióstr ze Zgromadzenia Zmartwychwstanek w Stryszawie: ‘’Przez wiele lat przychodziła codziennie na Msze w naszej klasztornej kaplicy, zawsze zajmowała to samo miejsce. Wpatrzona w Najświętszy Sakrament, zapytana przeze mnie o to, jak dziś podoba jej się nabożeństwo odpowiadała – Nie wiem, ja rozmawiałam cały czas z Panem Jezusem”. Te widzenia „Kundusi” z Bogiem miały też miejsce na Wzgórzu Miłosierdzia, dziewięć kilometrów od centrum Stryszawy. Czasem nazywa się to górskie sanktuarium „Siwcówką”.
Wędrujemy do górskiego sanktuarium
Wraz z grupą Świeckiego Zakonu Karmelitów Bosych z Wadowic i Andrychowa i 250 innymi pielgrzymami z całego kraju udaliśmy się na cmentarz stryszawski, aby pomodlić się nad grobem „Kundusi”, a potem po Mszy Św. pokrzepieni bigosem i ciepłą zupą pomidorowa oraz ciastami, autobusami i pieszo dotarliśmy do odległej o 9 km „Siwcówki”, położonej znacznie wyżej w paśmie Beskidu Makowski (Żywiecki). Drogą prowadzącą pod górę mijamy kolejno Klasztor Siostr Zmartwychwstanek z Izbą Pamięci Kardynała Stefana Wyszyńskiego. Obok zachowała się garaż w nim stacjonowala samochód prymasa – dlatego jest na nim krzyż. Wchodzimy stopniowo coraz wyżej. Wokół zieleniące się, piękne, nie koszone góralskie łąki, a potem kolejne zabudowania klasztorne - Dom Rekolekcyjny z noclegami, wielki ogród skalny na stoku Wzgórza Miłosierdzia, dzwon oraz górna obszerna kaplica i krzyż.
Przed kaplicą odmówiono Różaniec do Najświętszego Serca Jezusa i odbył się koncert, jak zwykle utrzymany w radosnej atmosferze karmelitańskiego współudziału wszystkich przybyłych.
Pielgrzymi zeszli następnie do góralskiej drewnianej kaplicy we wsi przy klasztorze. I tu modlono się, wystąpiła aktorka Izabela Orkisz czytając listy i wspomnienia o „Kundusi”. Wieczorem nastąpił ostatni punkt programu – odwiedziny domu, w którym całe swoje życie mieszkała „Kundusia”. Dziś opiekuje się domostwem Pani Frania, pamiętająca Kunegundę Siwiec. Wspomniała, że kiedyś dom był znacznie większy niż obecnie. Obiekt ma 169 lat i zniszczona zębem czasu jego część została rozebrana. Jednak i tak jest duży i można w nim dzięki pani Franciszce wynająć noclegi.
Tradycyjnie ostatnim punktem wędrówki do miejsc związanych ze Służebnica Bożą ze Stryszawy jest modlitwa pod piękną kapliczką upamiętniająca ocalenie wsi Siwcówka za wstawiennictwem „Kundusi” w okresie II wojny światowej. Niemcy nie spacyfikowali wówczas wsi…Nastąpił moment wspólnego zdjęcia pielgrzymów – za rok kolejna 14 pielgrzymka.
Góralska Święta?
Jest z pewnością zapotrzebowanie wiernych na góralską Świętą, taką właśnie - swojską. Taką była Kunegunda Siwiec. Najpierw oczywiście musi być zakończony proces beatyfikacyjny. W porze jesienno - zimowej 2010 roku nastąpi ekshumacja doczesnych szczątków Kunegundy na cmentarzu w Stryszawie, aby można je jako relikwie przenieść do kaplicy na Wzgórzu Miłosierdzia "Siwcówka". Ważnym elementem byłoby jeszcze zgromadzenie danych o cudzie uzdrowienia, jakie wniosły modlitwy za wstawiennictwem „Kundusi”, i jest już takie zgłoszenie - podkreślają działacze Towarzystwa Przyjaciól Kunegundy Siwiec. Czy zatem przyspieszy to proces beatyfikacyjny Kunegundy Siwiec? Pielgrzymi z całego kraju głęboko są o tym przekonani i wędrują jej śladami w te same miejsca i dróżki po stryszawskich wzniesieniach już od 13 lat. Przyjeżdżają, bo są w górach, gdzie jest bliżej do Nieba i Pana Boga.
Tekst i zdjęcia: Wiesław Adamik
Autor artykułu, dziennikarz tygodnika katolickiego "Niedziela", dziękuje Świeckiemu Zakonowi Karmelitów Bosych – zgromadzeniu andrychowskiemu pod przewodnictwem R. Wnęk za możliwość wspólnego pielgrzymowania do sanktuariów w Stryszawie związanych z Kunegundą Siwiec
________________________________________________________________________________
KUNEGUNDA SIWIEC
Kunegunda Siwiec, nazywana Kundusią, to świecka karmelitanka ze wspólnoty wadowickiej. Urodziła się ona 28 maja 1876 r. w Stryszawie (koło Suchej Beskidzkiej) w bardzo pobożnej rodzinie Jana i Wiktorii Siwiec. Była dziesiątym z jedenaściorga ich dzieci. Zmarła w opinii świętości 27 czerwca 1955 r. we wspomnienie Matki Bożej Nieustającej Pomocy. W dwudziestym pierwszym roku życia w nowopowstałej parafii p. w. św. Anny w Stryszawie pod wpływem nauk misyjnych o. Bernarda Łubieńskiego, redemptorysty, obecnie Sługi Bożego, Kundusia doznała głębokiego nawrócenia. Zmieniła swoje plany życiowe i oddała się na wyłączną służbę Bogu, jednak nie w klasztorze lecz w świecie.
Jak mala dziewczynka była wychowana w swoim w duchu religijności. Około 1902 r. skończyła kurs katechezy dla ludowych katechetek. Od tej pory pomagała dzieciom, młodzieży i dorosłym przygotować się do sakramentów świętych i przybliżyć się do Boga. Sprzedawszy część ze swojej ziemi, pomagała w studiach Józefowi Czerneckiemu, który wstąpił do seminarium i w 1922 r. przyjął święcenia kapłańskie.
W 1923 r. Kundusia pragnąc głębszego życia religijnego zapisała się do istniejącego przy wadowickim klasztorze karmelitów bosych Bractwa Dzieciątka Jezus, a następnie wstąpiła do Trzeciego (obecnie Świeckiego) Zakonu Karmelitów Bosych (OCDS), przyjmując imię Teresa od Dzieciątka Jezus.
Od 1942 r. ks. Bronisław Bartkowski, kapelan sióstr zmartwychwstanek i kierownik duchowy Kundusi, rozpoczął notowanie jej Nadprzyrodzonych oświeceń, tj. rozmów, jakie prowadziła z Panem Jezusem, z Matką Bożą i ze świętymi. Jesienią 1948 r. Kunegunda została dotknięta nieuleczalną chorobą gruźlicy kości i do śmierci pozostawała w łóżku. Oprac. W. Adamik za: www.kundusia.pl



















Siwcówka w Stryszawie to jedno z takich miejsc. Słyszalam że na Wzgórzu
Miłosierdzia jest dom rekolekcyjny, który ma także noclegi